krokus
naglówek strony

         
Logo Uniwersytet GNM
Aids oszustwo

Zdobywajcie wiedzę zawczasu...

Czujesz się zdrowy?
Tym lepiej!!
Dowiaduj się właśnie teraz!
Tylko w porę zdobyta wiedza umożliwia korzystanie z GNM.
Jak zostaniesz postawiony przed groźnie brzmiącą diagnozą, będzie Ci ciężko zacząć się uczyć...
Relacja - Atak epileptyczny u psa Drukuj mail
17.02.2010
Relacja jest tłumaczeniem ze strony Helmuta Pilhara.

 
Tekst w języku niemieckim

Naszą 5-letnią suczkę, „Tinę“ dostaliśmy przed trzema miesiącami ze schroniska dla zwierząt. Nie znamy jej całej historii życia, wiemy tylko, że była rozpieszczana i u jej poprzednich właścicieli robiła co chciała. Od początku zauważyliśmy, że była niemrawa. Tak naprawdę to na nic nie miała  ochoty. Najchętniej leżała w swoim koszyku i nawet na specerki trudno ją było namówić . Wprawdzie wychodziła na dwór, żeby się załatwić, ale tylko za drzwi i od razu chciała wracać do domu.
 
Po tym, jak „wyeliminowaliśmy” ewentualny brak kondycji, smutek, bóle itd. pozostała nam tylko jedna diagnoza: Tina była po prostu uparta. Dla człowieczego ego coś takiego jest nie do zaakceptowania. W końcu pies powinnien  poruszać się kilka godzin dziennie  na dworze, powinnien biegać i bawić się!
No i w rezultatcie zaczęłam zmuszać Tinę do regularnych spacerów w lesie. Dwa razy dziennie. Była to czysta katastrofa! Musiałam ją dosłownie ciągnąć na sobą na smyczy(!), bo wszystkimi łapami opierała się i nie chciała za mną iść (wzdragała, wzbraniała się przed spacerowaniem)! Wisiała dosłownie na smyczy, ciągnęła z powrotem do domu. A jak to nie pomagało, to żeby nie zrobić kroku dalej, kładła się na ziemi.
 
Już na początku zauważyliśmy, że suczka bardzo dużo piła i miała duży apetyt na słodkie,  jak np. banany czy suszone owoce. Właściwie to już wówczas, powinno to być dla nas znakiem ostrzegawczym, gdyż objawy te wskazywały jednoznacznie na możliwość istnienia cukrzycy!   
 
Dwa dni temu wieczorem Tina leżała  jak zwykle w swoim koszyczku i nagle zaczęło nią rzucać. Popatrzyłam w jej kierunku i zobaczyłam, że ma bardzo silne skurcze. Wyginało nią i trzęsło, a język wysiał na zewnątrz. Ciekła jej śliny z pyska oraz upuszczała mocz. Jej łapki znajdowały się w sztywnej pozycji, podobnie jak w momencie, gdy wzbraniała się przed chodzeniem na smyczy.    
Przestraszyliśmy się ogromnie. Ten atak był tak silny, że myśleliśmy, że Tina zdechnie. Ja, jako praworęczna kobieta, dostałam typowego paraliżującego „strachu z przerażynia” i zupełnie nie wiedziałam, co robić. Mój leworęczny mąż zachowuje na szczęście zawsze zimną głowę i jest gotowy do działania. A wię zjął się małą, która po upływie około 2 min. Wstała z koszyczka i zupełnie zdezorientowana i z pianą na pyszczku zataczała się po mieszkaniu.
 
Jak się opamiętałam to natychmiast zajrzałam do „Tabeli”, bo (GNM to moje hobby) byłam pewna, że musiało to być rozwiązanie jakiegoś motorycznego konfliku.  Po sprawdzeniu w tabeli zadzwoniłam do Helmuta, żeby się jeszcze  upewnić. Dostaliśmy od niego dobrą wskazówkę, żeby możliwie unikać wszelkich szyn. Natychmiast przyszło nam do głowy, żeby zdjąć Tinie obrożę. Odkąd  suczka nie nosi obroży stała się taka, jaka była poprzednio. Jeszcze tego samego dnia dostała 3 następne  ataki. One nie były już tak silne jak pierwszy, ale wystarczająco przerażające...!   

Mogę tylko przypuszczać, co było decydującą przyczyną rozwiązania konfliktu, ale warto jest zastanowić się nad tym, w jaki sposób powinniśmy się obchodzić z naszymi współtowarzyszami -zwierzętami; na pewno mniej autorytatywnie. Nasz przypadek uzmysławia, że zaledwie w ciągu kilku dni możemy zrobić z naszych ulubieńców epileptyków.
No, czy nie jest to powód, do przeżycia konfliktu „utrata własnej wartości”! Już teraz cieszę się  z powodu bólów kości, które dostanę... (-;
 
****
 

Komentarz:

Właścicielka psa dobrze opisuje atak epileptyczny suczki. Właśnie z zachowania się podczas napadu można implikować przczynę motorycznego konfliktu. Suczka przypuszczalnie przeżyła również konflikt typu „wzdragać / wzbraniać się” ukazujący się w postaci cukrzycy.

W tym miejscu przypominam pownownie, że GNM odnosi się również do zwierząt. U nich programy biegną tak samo, jak u ludzi. Dlatego też nie potrzebujemy  przeprowadzać żadnych eksperymentów na zwierzętach.
Te eksperyjmenty na współmieszkańcach naszej planety są tylko mydleniem oczu; w rzeczywistości to człowiek jest ostatnim „królikiem doświadczalnym”.
 
Zobacz również: SBS mięści prążkowanych 
 

Zmieniony ( 17.02.2010 )
 
   
>
Menu Content/Inhalt